Radni Komisji Rodziny, Zdrowia i Spraw Społecznych Sejmiku Województwa Opolskiego dyskutowali na ostatnim posiedzeniu o możliwości pozyskania dla naszego regionu komory hiperbarycznej.

Jest to urządzenie, które dzięki zastosowaniu czystego, sprężonego tlenu, może być wykorzystywane do leczenia choroby dekompresyjnej, zatrucia tlenkiem węgla, martwiczych infekcji tkanek miękkich, zatruć gazowych, trudno gojących się ran, odleżyn i wielu innych. Pozwala – jak mówił dr Norbert Krajczy, przewodniczący sejmiku i jednocześnie przewodniczący komisji  – uratować przed amputacją kończyny młodego człowieka, który uczestniczył w wypadku drogowym czy np. uniknąć amputacji tzw. stopy cukrzycowej.

Obecny na posiedzeniu dr Mariusz Nowak z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, gdzie od kilku lat funkcjonuje wieloosobowa komora hiperbaryczna, powiedział, iż bez jej działania liczba zgonów górników na skutek oparzeń górnych dróg oddechowych (wypadki w kopalniach) wynosiła 90 proc. Teraz ponad 80 proc. z nich udaje się uratować. Dzięki pobytowi w komorze skraca się czas leczenia pacjentów, którzy z ranami przewlekłymi najpierw leczeni byli na internie, chirurgii, dermatologii.

Pacjent otrzymuje w komorze przez około 20-30 minut sprężony do 2,5 atmosfery (średnio) czysty tlen, potem następuje kilkuminutowa przerwa i zabieg się powtarza w zależności od wskazań medycznych. Efekt medyczny bierze się stąd, że głównym nośnikiem tlenu jest surowica krwi.

Doktor Mariusz Nowak mówił, że powodzenie inwestycji zależy w dużej mierze od chęci i decyzyjności dyrektora szpitala, w którym komora ma być umieszczona. Około sześć miesięcy trzeba przeznaczyć na szkolenie personelu. Nie bez znaczenia jest kwestia finansowania usług. Jego zdaniem pierwszy kontrakt nie powinien być mniejszy niż 3,5 mln złotych.

Opolscy radni chcieliby, by komora hiperbaryczna znalazła się w Wojewódzkim Centrum Medycznym w Opolu, które niebawem – w związku z powołaniem wydziału lekarskiego na Uniwersytecie Opolskim  – mieć będzie status szpitala klinicznego. Doktor Andrzej Kucharski, chirurg i zarazem zastępca dyrektora WCM, jest orędownikiem tego urządzenia. – Na pewno komora nie stałaby pusta – zapewnia. Szef WCM, Dariusz Madera, do kwestii zakupu komory podchodzi ostrożnie. – Muszą się najpierw znaleźć pieniądze na inwestycję, na przeszkolenie personelu. Będziemy o tym rozmawiać, ale musimy też przedyskutować kwestię finansowania usług medycznych.

Robert Bryk, prezes opolskiego oddziału NFZ, twierdzi, że w 2016 roku z komory hiperbarycznej w Siemianowicach skorzystało 50 pacjentów z naszego województwa, co kosztowało fundusz 368 tys. złotych (w kraju 11 ośrodków posiada komory hiperbaryczne).

– Mało, bo w Siemianowicach nie ma miejsc i wysyła się tam tylko pacjentów w stanach zagrożenia życia. Potrzeby są kilkukrotnie większe, ale nie ma szans na ich realizację – twierdzi Norbert Krajczy.

Siemianowicka komora przynosi lekki zysk. Doktor Mariusz Nowak deklaruje, że podzieli się wiedzą organizacyjną i zachęca do zakupu komory wielomiejscowej (np. 12 osobowej).

Wicemarszałek Roman Kolek uważa, że w najbliższych latach zmienić się musi system finansowania usług medycznych przez NFZ. Finansować się powinno przede wszystkim efekty, a w przypadku leczenia w komorze, efektem jest szybsza rehabilitacja pacjenta, skrócenie czasu pobytu w szpitalu, szybszy powrót do pracy zawodowej.

Koszt urządzenia, w zależności od rozwiązań technologicznych i liczby miejsc w komorze, waha się od miliona do 12 milionów. Komora dla WCM (bardzo wstępne szacunki) kosztowałaby około 4,5 mln złotych.

MS