Na frontonie Muzeum Czynu Powstańczego na Górze św. Anny odsłonięto 18 października dwie pamiątkowe tablice. Jedna dla uczczenia 80 rocznicy Sejmiku Związku Polaków w Niemczech Dzielnicy I, druga poświęcona pamięci Żydów, którzy stracili życie w tutejszym obozie pracy w czasie II wojny światowej.

– Gdy przeprowadzaliśmy Muzeum Czynu Powstańczego z Leśnicy do domu „Pod Chełmskim Wierchem”, to nie wiedzieliśmy, że kryje on tak bogatą historię – mówiła Urszula Zajączkowska, dyrektor Muzeum Śląska Opolskiego. Otwarty w 1936 roku, z inicjatywy Związku Polaków w Niemczech, Dom Polski na Górze św. Anny sfinansowany został przez Centralny Bank Spółdzielczości Polskiej, tzw. Bank Słowiański. Aby zamanifestować światu swoją obecność i determinację w walce o zachowanie tożsamości narodowej, 18 października 1936 roku odbył się na Górze św. Anny Sejmik Związku Polaków, który przeszedł do historii jako Pierwszy Zjazd Polaków Śląska Opolskiego. Wzięło w nim udział około 6000 osób.

Tablicę pamiątkową upamiętniającą to wydarzenie odsłonili prof. Janina Hajduk Nijakowska, potomkini sławnych śląskich rodów, córka Rodłaczki, Zofii Hajdukowej oraz wicemarszałek Stanisław Rakoczy.

Drugą z tablic odsłonił Max Tack, którego dziadek Max Worms był Żydem, pochodzącym z Amsterdamu, synem szlifierza diamentów, jednym z jedenaściorga dzieci. Dzięki wybitnym zdolnościom ukończył matematykę i fizykę na Uniwersytecie Amsterdamskim, odnosił sukcesy w biznesie. Aresztowano go w 1942 roku, przebywał najpierw w więzieniu w Arnhem, a w listopadzie 1942 roku przybył transportem do Koźla, skąd 180 mężczyzn skierowano na Górę św. Anny. Tylko 10 z nich przeżyło wojnę. Po Maxie Wormsie ślad się tutaj urywa. Jego wnuk, też Max, mówił we wzruszających słowach, że dziadek nie ma grobu. – Kamień nagrobny jest bardzo ważny dla Żydów. Zmarły leży tutaj i zgodnie z żydowskimi wierzeniami część jego duszy tu pozostaje. Żydzi pozostawiają za płytą nagrobną mały kamyk, gdy odwiedzają grób. Tym starym zwyczajem czczą ich śmierć i podtrzymują przy życiu pamięć – powiedział rzucając mały kamyk.

Obecny na uroczystości wicemarszałek Stanisław Rakoczy podziękował dyrekcji MŚO za zorganizowanie uroczystości oraz wspólną lekcję historii i przeżyć, na której opiera się silna tożsamość Śląska Opolskiego. – Chcemy – mówił – jak najszerzej upowszechnić wiedzę o Domu Polskim. To wspaniałe dziedzictwo, o którym należy pamiętać i pozostać mu wiernym.

W trakcie uroczystości wicemarszałek wręczył Odznakę Honorową „Za Zasługi dla Województwa Opolskiego” Kazimierzowi Głowackiemu, pochodzącemu z Kietrza, działaczowi polonijnemu z Niemiec. Od 1990 roku mieszka on w Mannheim, jest prezesem Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła, organizatorem wielu przedsięwzięć, które przybliżają środowiskom polonijnym kulturę, historię i tradycję polską. Dzięki jego staraniom środowisko to spotyka się i konsoliduje. Przyczynił się do wybudowania w Raciborzu pomnika ku czci biskupa polowego Wojska Polskiego, Józefa Feliksa Gawliny.

Kazimierz Głowacki powiedział, że odznaka bardziej należy się jego żonie, Ewie, która na obczyźnie wychowała w duchu polskim ich dzieci. Złożył też hołd polskim matkom za ich determinację i krzewienie w różnych dziejach Polski kultury, tradycji, historii.

Pamiątkowe tablice sfinansowane zostały z funduszy samorządu województwa opolskiego oraz z programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
MS